Segmentacja newslettera: dlaczego jedna wiadomość do całej bazy zwykle marnuje potencjał
Firma ma kilka tysięcy kontaktów w newsletterze i raz w tygodniu wysyła tę samą wiadomość do wszystkich.
Używamy niezbędnych technologii, żeby strona, ustawienia prywatności i logowanie działały. Analitykę (Google Analytics, Metricool) i piksel reklamowy Meta uruchamiamy dopiero po Twojej zgodzie - o jedno i o drugie pytamy osobno. Możesz zaakceptować wszystko, odrzucić wszystko albo wejść w ustawienia i rozstrzygnąć każdą kategorię z osobna. Zgodę wycofasz w każdej chwili w „Ustawieniach ciasteczek” na dole strony.
Polityka cookiesPolityka prywatności
Automatyzacja nie zastąpi handlowca ani dobrej oferty. Zdejmie za to z głowy rzeczy, które co tydzień dzieją się tak samo: wiadomości powitalne, przypomnienia, przepisywanie danych z jednego narzędzia do drugiego. Punktem wyjścia jest to, jak ta praca wygląda u Ciebie dziś, a nie lista funkcji narzędzia.

Automatyzacja nie naprawia bałaganu - przyspiesza go. Dlatego zaczynamy od rozrysowania procesu: skąd przychodzi kontakt, co się z nim dzieje, kto i kiedy się odzywa, w którym miejscu sprzedaż się urywa. Dopiero z tego wychodzi, co warto zautomatyzować, a co jest zwykłym nieporządkiem do posprzątania ręcznie. Bez tego kroku kupujesz narzędzie i zostajesz z pustym panelem.
Wdrożenie prowadzimy od konfiguracji konta po działające scenariusze. Najczęściej robimy to w GetResponse - jesteśmy partnerem GetResponse MAX i pracujemy w nim na co dzień, więc wdrożenie nie zaczyna się od poznawania narzędzia. Uporządkowana baza, przetestowane scenariusze i opis tego, co powstało, są częścią tej pracy, a nie dodatkiem doklejonym na końcu.
Granicę zakresu ustalamy przed startem, nie w połowie wdrożenia. Samo wdrożenie i późniejsza obsługa to dwie różne rzeczy, a kolejne scenariusze, niestandardowe integracje, dodatkowe moduły i szkolenie zespołu ustalamy oddzielnie, zamiast dopisywać je po drodze. Jeśli integracja z Twoim systemem jest technicznie ryzykowna, usłyszysz to przed startem. Najgorsze wdrożenia to te, w których ktoś z góry założył, że coś „na pewno zadziała”.
Usługi, które w tym obszarze zwykle chodzą razem. Możesz wziąć komplet albo jedną - zakres ustalamy na starcie i spisujemy.
Wdrożenie od analizy procesu po działające automatyzacje: rekomendacja narzędzia, konfiguracja konta, segmentacja bazy, scenariusze, integracja ze stroną, testy i dokumentacja. Zaraz po starcie sprawdzamy, czy wszystko wychodzi zgodnie z planem, i poprawiamy potknięcia - stała opieka nad systemem to już osobna obsługa.
Szablony, wysyłki i newslettery plus rzecz, o której łatwo zapomnieć: dbanie o to, żeby maile trafiały do skrzynki odbiorczej, a nie do spamu. Segmentujemy bazę, żeby ta sama wiadomość nie szła do wszystkich naraz.
Ścieżka dla kontaktu, który jeszcze nie jest gotowy kupić: sekwencja wiadomości dobrana do tego, co zrobił i czym się interesował. Zamiast jednego telefonu za tydzień kontakt dostaje po drodze kilka wiadomości, które przygotowują rozmowę handlową.
Spinamy formularze, kampanie i bazę kontaktów z tym, jak realnie sprzedajesz: statusy, przypisania, powiadomienia dla handlowca. Zapytanie przestaje ginąć w skrzynce, a Ty widzisz, na jakim etapie stoi. Narzędzie i zakres ustalamy na starcie - to projekt, nie wtyczka do włączenia.
Podpinamy AI tam, gdzie skraca pracę: przygotowanie treści, opisy produktów, obsługa powtarzalnych zapytań, wstępna kwalifikacja kontaktów. Zaczynamy od jednego procesu i sprawdzamy, czy wynik jest wystarczająco dobry, żeby go używać - a nie odwrotnie.
Powtarzalne przepływy poza samym marketingiem: przekazywanie danych między narzędziami, formularze, powiadomienia, zestawienia, zadania zakładane automatycznie. Zanim cokolwiek obiecamy, sprawdzamy, czy Twoje systemy w ogóle dają się tak połączyć.
Efekt tej pracy widać najpierw w porządku, a dopiero potem w liczbach. To zmienia się u Ciebie po drodze - niezależnie od tego, ile kanałów prowadzimy.
Powitania, przypomnienia i sekwencje wychodzą bez tego, żeby ktoś o nich pamiętał. Zespół zajmuje się rozmowami, nie kopiowaniem treści do skrzynki.
Scenariusz reaguje na to, co człowiek zrobił: zapisał się, porzucił koszyk, otworzył ofertę. To zupełnie inna rozmowa niż jeden newsletter wysłany do wszystkich naraz.
Uporządkowane kontakty, segmenty i zgody zamiast jednego worka z adresami. Łatwiej wysłać sensowną wiadomość i łatwiej odtworzyć, skąd wziął się dany kontakt.
Konto, scenariusze i dokumentacja są Twoje. Jeśli kiedyś przejmiesz to do własnego zespołu, nie zaczynasz od rozszyfrowywania, co komu wysyła i dlaczego.
Ten sam rytm co miesiąc - dlatego wiesz, czego się spodziewać w drugim i dziesiątym miesiącu współpracy, a nie tylko w pierwszym tygodniu.
Wypisujemy źródła kontaktów, narzędzia, których dziś używasz, i to, kto odpowiada za każdy krok. Ustalamy, co automatyzacja ma dowieźć - sprzedaż, powracających klientów czy odciążenie zespołu z ręcznej pracy.
Proponujemy narzędzie dopasowane do skali i modelu sprzedaży, a decyzję podejmujesz Ty. Potem zakładamy konto, ustawiamy dostępy dla zespołu i weryfikujemy adres nadawcy wiadomości.
Zanim cokolwiek wyjdzie, ustalamy, które kontakty przenosimy i na jakiej podstawie. Porządkujemy bazę, budujemy segmenty, a przy nowej domenie wysyłkowej rozgrzewamy ją stopniowo - inaczej pierwsza wysyłka ląduje w spamie.
Propozycję scenariuszy pokazujemy, zanim zaczniemy je budować: co uruchamia scenariusz, co dzieje się po kolei, kiedy się kończy. Akceptujesz układ i szablony wiadomości - poprawka na tym etapie to chwila, przebudowa działającego lejka już nie.
Budujemy scenariusze, podpinamy je pod stronę i pozostałe narzędzia, przechodzimy każdy przebieg testowo. Dostajesz dokumentację tego, co powstało, a tuż po uruchomieniu poprawiamy to, co w praktyce nie zagrało. Dalsza opieka nad systemem to już obsługa, którą ustalamy osobno.
Zebraliśmy pytania, które padają na pierwszej rozmowie. Jeśli Twojego tu nie ma - napisz, odpowiemy tak samo wprost.
Zadaj pytanieNajczęściej jest to GetResponse - jesteśmy partnerem GetResponse MAX i tam pracuje się nam najsprawniej. Nie jest to jednak wybór z automatu: narzędzie dobieramy do skali bazy, modelu sprzedaży i tego, z czym musi się integrować. Rekomendację dostajesz z uzasadnieniem, a decyzja jest Twoja. Konto zakładamy na Twoje dane, więc narzędzie razem ze scenariuszami zostaje u Ciebie; sposób opłacania licencji ustalamy przy wycenie, bo zależy od wybranego narzędzia i planu.
Czasem tak, czasem nie - i powiemy Ci to uczciwie po analizie. Jeśli kontaktów jest niewiele i nie przybywa ich regularnie, sensowniejsze bywa najpierw zadbanie o to, skąd mają się brać: strona, kampanie, formularze, treści. Automatyzacja opłaca się tam, gdzie coś powtarza się na tyle często, że ręczna obsługa zaczyna kosztować czas.
Sprawdzamy to przed startem, a nie w trakcie. Standardowe integracje - strona, sklep, formularze, popularne narzędzia - zwykle nie są problemem. Przy nietypowych systemach potrafi się okazać, że wymiana danych jest mocno ograniczona albo praktycznie niewykonalna. Wtedy proponujemy obejście - przekazywanie danych plikiem albo przez pośrednika - albo mówimy wprost, że tego nie ruszamy.
Wdrożenie to zamknięty projekt: analiza procesu, konfiguracja narzędzia, porządek w bazie, ustalony pakiet scenariuszy, integracje, testy i dokumentacja. Obsługa to praca w narzędziu już po starcie: kolejne automatyzacje, wysyłki, segmentacja i optymalizacja tego, co działa. Rozdzielamy to świadomie, żeby było jasne, co jest w zakresie, a co nową pracą do ustalenia.
Przekazujemy dostępy i dokumentację, więc po wdrożeniu wiadomo, co jak działa i gdzie to zmienić. Pełne szkolenie zespołu ma własny program i termin - to obszar Szkolenia i warsztaty, ustalany oddzielnie od samego wdrożenia.
Nie sprzedajemy AI dla samego AI. Szukamy w Twoich procesach zadań, które zajmują najwięcej czasu, a nie wymagają Twojej głowy - treści, opisy produktów, powtarzalne odpowiedzi, wstępna kwalifikacja zapytań - i wdrażamy jedno takie zastosowanie, żeby dało się ocenić jakość wyniku. Jeśli efekt wymaga tylu poprawek, że nic to nie oszczędza, powiemy to wprost zamiast rozwijać temat na siłę.
Firma ma kilka tysięcy kontaktów w newsletterze i raz w tygodniu wysyła tę samą wiadomość do wszystkich.
Formularz działa, powiadomienie przyszło, a w Google Analytics pojawiła się konwersja. Z punktu widzenia marketingu wszystko wygląda poprawnie, bo lead, czyli zgłoszenie potencjalnego klienta, został zapisany.
Strona działa, reklamy się wyświetlają, raport przychodzi co miesiąc. Potem odchodzi pracownik albo kończy się współpraca z agencją. Nagle nikt nie wie, kto może wejść do konta do reklam, domeny, danych o ruchu albo strony firmy. Ten problem nie zaczyna się przy haśle. Zaczyna się dużo wcześniej: gdy nikt nie ustalił, co należy do firmy i kto ma prawo tym sterować.
Umów rozmowę i opowiedz, jak dziś wygląda droga od zapytania do sprzedaży. Powiemy, co da się zautomatyzować od razu, co wymaga wcześniejszego uporządkowania, a czego lepiej w ogóle nie ruszać.

Stwórzmy razem
przyszłość Twojego biznesu
Dołącz do naszej społeczności
Kulisy pracy i realizacje
Regularna dawka wiedzy dla Twojego biznesu